Kurs Emaus 18-20.09.2015

Kurs Emaus, który prowadziliśmy dla katechetów diecezji bielsko-żywieckiej

„Miałam oczekiwania, że odnowię swoją wiarę i tak się stało. Czuję, że jestem nowym stworzeniem Pana Jezusa, dzieckiem Pana Jezusa. Przemiana serca.” /Teresa/

„Na rekolekcje jako katechetka jeżdżę od ponad dwudziestu lat. Z Pogórzem jestem szczególnie związana, bo tutaj zaczynałam swoją formację. Zmieniło się to miejsce i zmieniła się forma, ale nie zmieniła się atmosfera. Był to dla mnie czas, kiedy po raz kolejny Pan delikatnie dotykał mojego serca i cicho mówił: Nie bój się, nie lękaj się. Taka formacja powoduje, że znów przez kilka kolejnych miesięcy będę miała siły i ochotę  iść tam, dokąd Pan posyła. Z tych rekolekcji wyniosłam postanowienie do którego sprowokowała mnie Agnieszka – w mojej torebce musi być zawsze miejsce na Biblię.” /Barbara/

„Z modlitwą swoich uczniów przyjechałam na Kurs. Nowe światło zabłysło w rutynie obcowania ze Słowem. Pan dał się na nowo poznać i dał mi moc – idź, wracaj do „swoich”, których ci powierzyłem... Wracaj do Jerozolimy Twoich uczniów i czyń w ich sercach miejsce dla mnie.” /Dorota/

„Wiele razy sięgam po Pismo Święte, szczególnie w chwilach trudnych. Kurs uświadomił mi, że robię to za rzadko, że Pan jest przy mnie w każdej chwili, że czeka na mnie w każdej chwili, nie tylko tej trudnej. Od dzisiaj Słowo Boże będzie ze mną zawsze i wszędzie.” /Barbara/

„W czasie tych paru dni spędzonych w Pogórzu towarzyszyło mi głębokie doświadczenie Bożej mocy i działania Ducha Świętego. Profesjonalizm i perfekcja w przygotowaniu i prowadzeniu kursu wszystkich organizatorów oraz osób wspomagających zasługują na wielkie uznanie. Brawo!” /Marta/

„Dziękuję Jezusowi za wyprowadzenie z drogi do Emaus, którą szłam już kilka miesięcy, sfrustrowana i zawiedziona. Zobaczyłam, że nie szłam nią sama. Dopiero teraz dostrzegłam, że był ze mną Chrystus. Umocniona, z nową radością i wreszcie z nadzieją, mogę wracać. Dziękuję Jezusowi za przymierze ze Słowem. Nie wiedziałam drogi przed sobą, teraz mam Słowo dzięki któremu mogę robić kolejny krok na przód w pewności, że idę właściwą drogą. Dziękuję za rozpalenie na nowo gorliwości, charyzmatu ewangelizacji i namaszczenia do pracy w trudnym środowisku. Dziękuję Jezusowi za to, że wreszcie realizuje pragnienia mojego serca, zdecydowanie większe niż te które miałam. Pan daje więcej niż chcę.” /Marysia/

„Pan na nowo pokazał mi, że ciągle więcej we mnie jest postawy Marty niż Marii. Na nowo zaprosił bym zatrzymała się i wsłuchała w to co pragnie do mnie powiedzieć. I za to CHWAŁA PANU!!!” /Ela/

„Przyjechałam na rekolekcje załamana. Zaczęłam dopiero w tym roku katechizować i pierwsze trudności zniechęciły mnie do pracy. Na kursie Pan pokazał mi gdzie mam kierować swój wzrok, gdzie nasłuchiwać – Słowo Boże ma być mi przewodnikiem w pracy i w życiu, a ono mówi, że „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” oraz, że to Pan jest moją mocą. Wierzę, że błogosławieństwo księży pomoże mi lepiej pracować, gdyż moc Ducha Świętego na nowo we mnie się wylała, a przymierze z Jezusem-Słowem, że będę Go słuchać z uwagą i szacunkiem, wypełnię.  Tak mi dopomóż Bóg :)” /Wiola/

„Kurs sprawił, że na nowo odkryłam i przyjęłam swoim sercem Jezusa-Słowo. Zrozumiałam, jak ważne jest Słowo Boże w moim życiu i jakim błogosławieństwem jest to, że wierzę w Chrystusa. Kurs zbliżył mnie do Jezusa-Słowa, ożywił moją osobistą relację z Nim. Odnowiłam swoje miejsce w Chrystusie. Jezus pokazał mi że moje pragnienia poddane Jego woli mogą służyć mojemu wzrostowi. Mogę powiedzieć, że dzięki kursowi „Emaus” znów spotkałam i dotknęłam Jezusa.” /Marta/

„Kurs uświadomił mi wartość i moc Słowa. Dla mnie jako katechety często barierą jest wiedza, którą mam. Zbyt intelektualnie podchodzę do treści Pisma Świętego, a zapominam (niestety także na katechezie), że to jest Słowo Żywe, które zbawia i przemienia; Słowo, które jest Ciałem.

Kurs uświadomił mi, że Chrystus tak, jak w Eucharystii przychodzi także w swoim Słowie, równie realnie i przemieniająco. Odkryłem na nowo Życie, które jest w Słowie Bożym. /Wojtek/

„Przeżyłam na tym kursie niesamowite spotkanie z Żywym Słowem, którym jest Jezus. Słowem, które Jest, działa, dotyka, przenika, ulecza, karmi, umacnia, przebacza, a przede wszystkim kocha. Kocha mnie taką jaką jestem, nie odrzuca, a wręcz przytula i daje siebie. Zakochałam się w Słowie-Jezus. Pragnę całym swoim sercem, całą sobą, trwać w Nim, studiować, modlić się i żyć z Nim. Doświadczyłam też życia we wspólnocie, która jest siłą do walki z tym, co ofiaruje mi świat. Bóg zapłać wszystkim: organizatorom i uczestnikom. Uwielbiam Cię Boże Jedyny w Trójcy Świętej.” /Dorota/

Generalnie nie lubię spędzać soboty i niedzieli poza domem, ale... uczestniczyłam w ubiegłym roku w rekolekcjach i w tym roku też chciałam. Tydzień był jednak ciężki – raca, szkolenia i w domu praca w gospodarstwie, choroba dziecka ale... w piątek kiedy już byłam skłonna zrezygnować z wyjazdu lampka zabłysła i w nocy z czwartku na piątek koleżanka została wezwana do szpitala – oczekiwała długo na przeszczep, dziecko przespało tę noc spokojnie. Po południu pojechałam do Pogórza i dopiero tu poukładałam to wszystko w całość! Miałam tu być! Jezus tak chciał! Ja – oporna, zamknięta, odgrodzona. Usłyszałam od prowadzącego: „Ja też chciałbym żyć zgodnie ze Słowem Bożym ale do końca nie potrafię”. Jakaż ulga w moim sercu: „To znaczy, że przede mną  co prawda długa droga ale nie jestem na straconej pozycji!” I jeszcze dostałam „perełkę”, która umocniła moje rozkołatane serce: „Tyś moim Synem”. Dobrze Panie mi z Tobą! /Grażyna/

W pokoju przywitał mnie obraz Jezusa siewcy. Bardzo korelowało to z tekstem Ewangelii sobotniej. Także miła niespodzianka. Poczułam się przywitana przez samego Jezusa. A dzisiaj, w niedzielę, powiedział mi, abym nie bała się przyjąć kolejnego dziecka „Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w moje imię, Mnie przyjmuje...” Jestem mamą czterech synów i piątego w niebie. Stąd ten lęk i niepokój. A Pan Jezus przez Słowo Boże mówi mi, że to widzi i że mnie prowadzi. Jest blisko. /Kasia/

Jestem we wspólnocie od trzech lat. W moim sercu było przekonanie, że Pan Jezus uzdrawia wszystkich, którzy o to proszą. Cierpiałam od dziewięciu miesięcy na ból stopy lewej (tj. przykurcz ścięgna śródstopia). Ból był ciągły i bardzo uciążliwy. Będąc na kursie „Emaus' był moment uzdrowienia przez przyłożenie Słowa Bożego do miejsca chorego. Przyłożyłam Pismo Święte do lewej stopy. Pan przyszedł z wielką mocą przez spoczynek w Duchu Świętym, Pan Jezus uzdrowił moją nogę. Pamiętam, że w czasie modlitwy uświadomiłam sobie, że mogę także i ja prosić, a nawet w moim sercu pojawiło się żądanie uzdrowienia, mówiłam „Ty Panie przecież powiedziałeś: jeśli będziecie prosić to wszystko o cokolwiek Mnie poprosicie będzie wam dane! Nie masz wyjścia , wypełnij tą obietnicę Boże, ufam i wierzę w Twoje Słowo”. Po spoczynku praktycznie noga mnie nie bolała, ale pomyślałam, że rano będzie test, ponieważ poranki były dla mnie najcięższe, gdyż zanim rozruszałam stopę, musiałam chodzić na palcach. I dzisiaj rano pobiegłam do toalety i zdałam sobie sprawę, że noga mnie nie boli! Chwała Panu! /Agata/

Kurs był dla mnie wypełnieniem się słowa, które co jakiś czas się pojawiało w moim życiu „Zwabię ją i wyprowadzę na pustynię i przemówię do jej serca” (Oz 2, 16) Czas przed kursem to była dla mnie pustynia, trudny czas bez kontaktu z Bogiem. Nie było mi z tym dobrze, byłem niezadowolony ze swojej relacji z Bogiem. Tutaj doświadczyłem tego jak Pan przemawia do mnie. Potem była spowiedź – ważny czas dla mnie. Odnowienie relacji przyjaźni z Nim. Potem przyszedł następny fragment „Poślubię cię sobie na wieki... przez miłość i miłosierdzie” (Oz 2, 21). Spowiedź i to co się działo po niej to było niesamowite – wspaniałe przeżycie miłości Boga. /M./

Dziękuję za możliwość bycia tutaj i wspólnotowego przeżywania obecności Pana. Za modlitwę, śpiew, rozmowy, zabawy... Kiedy na co dzień mamy możliwość słyszenia osób dla nas bliskich często nie doceniamy tej łaski. Na nowo odkryłem potrzebę słyszenia głosu Pana w Jego słowie. Niech będzie Pan uwielbiony i Jego Mama Najświętsza Maryja. /.../