Kurs Wyjdź z Łodzi 13-15.11.2015

Kurs odbył się w Cieszynie. Była to pierwsza otwarta edycja.

Ogromną trudnością mojego życia jest tworzenie i utrzymywanie relacji z ludźmi, także poznawanie nowych ludzi, co często prowadziło mnie do wycofania i izolacji. Byłem przekonany, że skoro jest to takie trudne, to nie ma sensu żaden wysiłek. Już podczas pierwszego dnia kursu Pan dał mi mocno zrozumieć, że jest to przestrzeń, gdzie zaprasza mnie do wyjścia z mojej łodzi, do porzucenia starych nawyków, wygodnictwa i do podjęcia wysiłku otwarcia się na drugiego człowieka. Już na samym kursie przekonałem się ile radości daje mi kontakt z ludźmi i jak bardzo w przeszłości marnowałem wiele okazji do bycia z innymi ludźmi. Dziękuję Ci Jezu za to!

Michał

***

Nazwałam konkretne przestrzenie, w których potrzebuje wyjść z łodzi i podjęłam decyzje, które (ufam) mnie do tego doprowadzą. Doświadczyłam tego, że Pan mówił do mnie przez ten kurs. Trudności, z którymi się zmagam nie zniknęły, ale doświadczyłam rozpalenia i umocnienia. Chcę patrzeć na Jezusa.

K.

***

Na tym kursie mogłam zmierzyć się ze swoimi lękami, nawet tymi, które są we mnie od dzieciństwa, jak nieśmiałość, ucieczka przed podejmowaniem decyzji, strach przed porażkami, a także tymi, których ograniczenia odczuwam szczególnie teraz będąc we wspólnocie, jak lęk przed spontanicznością i otwarciem się na modlitwę. Oddałam to wszystko Jezusowi i ufam, że On to wszystko zabiera. Dostałam tu wiele praktycznych, „życiowych” rad, jak bezpiecznie przechodzić przez burze w moim życiu, które nikogo nie ominą. Ale jeśli będę wpatrywać się w Jezusa nigdy nie zatopią mnie fale. Chcę chodzić z Tobą po wodzie: Jezu ufam Tobie.

Magda

***

Na tym kursie doświadczyłam wielkiego pokoju, zapewnienia przez Boga, że jest ze mną przez cały czas, szczególnie w tych trudnych chwilach. Niby to wiedziałam, ale na nowo uwierzyłam w to i odczułam Jego obecność przez cały czas kursu. Wiem, że problemy, z którymi tu przyszłam, nie zniknęły, ale patrzę na nie zupełnie inaczej, właściwie z taką ogromna ufnością. To zaufanie daje mi też nowa odwagę do podejmowania ważnych decyzji w moim życiu, nowych kroków. Chyba najtrudniejszym momentem tego kursu była decyzja przełamania się i zamoczenia stóp – pokonanie własnego lęku i pozwolenie Panu, by prowadził, też w nieznane, bo ja nie wiem co mnie spotka… ale ufam Temu, który jest WIELKI, większy niż mój strach!

K.F.

***

Doświadczyłam na tym kursie łamania i kruszenia we mnie murów obronnych, barier i twierdzy warownej, którą sobie postawiłam. Bardzo mocno dotykały mnie treści pokazując mi, gdzie zachowuje granicę złudnego poczucia bezpieczeństwa. Jezus dotknął dwóch sfer życia, które teraz są dla mnie trudne, a jednocześnie ważne. Pokazał mi, że żyje w schemacie, który stworzyłam, że boję się podjąć ryzyko, bo mogę doświadczyć porażki, odrzucenia. Pokazał mi, że te dwie kwestie nie pozwalają mi żyć w pełni, czyli realizować swojego powołania do życia szczęśliwego. Jezus towarzyszył mi w tym czasie z pogodzeniem się, że tylko ryzyko zaufania Mu jest rozwiązaniem. Podjęłam decyzję, że wychodzę z łodzi, a ponieważ nie potrafię pływać, zamierzam iść po wodzie krok za krokiem za Jezusem. Wiem, że On realizuje swój plan!!!

M.D.

***

Na ten kurs Pan Jezus mnie zaprosił dając mi konkretne słowo Mt 14,28-29. Szukałam kursu dla siebie i co jakiś się pojawił to czułam, że może to nie ten (były w moich myślach: Jan, Rekolekcje Ignacjańskie). Wiem, że to nie był przypadek. Wyjście z mojej łodzi, wyjście z moich burz, lęków o moja przyszłość, o rodzinę. Jestem tu po to, aby codziennie oddawać moje burze Panu Jezusowi. On to wszystko zabierze, On się o wszystko zatroszczy, to On jest Panem tego wszystkiego, co mnie martwi. Chodzenie po wodzie to odwaga w kroczeniu za Jezusem i z Jezusem, to zaufanie, to nadzieja. Pan pokazał mi, ze jest ze mną. Chwała Panu!

Viola

***

Doświadczyłam wielu trudności, ale one były i są pewnego rodzaju błogosławieństwem. Bo dzięki nim doświadczyłam żywej obecności Jezusa, który jest obok mnie i mówi mi „Nie bój się, Ja jestem!” Pokazał mi w czasie tego kursu moją łódź, którą muszę opuścić. Chcę iść z Nim, choć wiem, że będzie wiele burz, ale też wiem, że On za każdym razem jest przy mnie i mnie ratuje. Za błogosławiony czas tego kursu Chwała Panu!

A.K.

***

Pan pokazał mi różne burze w moim życiu oraz to, że był w każdej z nich. Pokazał jaką ważna sprawą jest podejmowanie decyzji dopiero po stanięciu w Bożej Obecności i zapytaniu jaką decyzję podjąć. Treść mówiąca o porażce była mi bardzo potrzebna, gdyż przez jakieś niepowodzenia Jezus wskazuje mi inna drogę – lepszą. Uświadomiłam sobie jak cenne jest czekanie na coś i jaka jest nagroda trwania przy Jezusie cierpliwie i wiernie.

K.S.

***

Ufam, że Pan Jezus pokazał mi najważniejszą łódź, z której powinienem wyjść. Związane są z tym lęki, ale i frustracja, bo chodzi o pewną relację, która powinna, uważam, być uzdrowiona, a na razie jest po prostu przykra. Oddaję to w modlitwie, bo czuję, że to wyjście będzie trudne, ale mam przekonanie, że mimo wszystkich złych wzajemnych odczuć Pan zapyta mnie kiedyś co zrobiłem, aby tę relację naprawić. Wiem, że łódek w moim porcie jest wiele i każda czeka, by z niej wyjść, ale wierzę, że Pan Jezus mnie będzie wspierał i pokaże mi właściwą kolejność.

Daniel

***

W czasie trwania tego kursu przede wszystkim doświadczyłam prowadzenia Boga. Wiem, że ma bardzo konkretny plan na moje życie i codziennie chce go odkrywać przede mną. Był to czas bardzo trudny i treści kursu mocno mnie dotykały, ale widzę, że to jest coś, na co od dawana czekałam i byłam do tego przygotowywana. Ufam, że to kolejny przełom w moim życiu, który pozwoli mi wyjść z pozornie bezpiecznej łodzi, bo już wiem, co tą łodzią jest. Czekam na owoce tego czasu.

Magda

***
Poprzez ogrom porażek w życiu zakorzeniło się we mnie poczucie bardzo niskiej wartości. Na kursie Bóg pokazał mi, że jestem silna, że te porażki, które przeżyłam tylko mnie wzmocniły, przybliżyły do Boga. Każde niepowodzenie jest twórcze, rozwija mnie, i że w każdym takim trudnym czasie Bóg jest przy mnie i przywołuje mnie do siebie, że zawsze wyrwie mnie z toni. Obecnie w moim życiu trwa burza dość silna. Do chwili przyjazdu na kurs miotały mną fale, ale stopniowo Pan  odkrywał przede mną to, że mam dość siły na to, aby z tej łodzi wyjść, że zawsze jest jakiś sposób, ze trzeba próbować mimo niepowodzeń. I odkryła już, że dawałam sobie radę z huraganami w moim życiu i zawsze wtedy uciekałam się do Pana. Każda burza jest do przejścia z Panem. Jestem silna i pokonam boczny sztorm.

Małgorzata