Świadectwa uczestników Seminarium Odnowy Wiary w Żywcu Zabłociu cz. 1

Seminarium Odnowy Wiary, które prowadziliśmy w parafii św. Floriana w Żywcu od października do grudnia 2013 roku.

1.      Świadectwo Jadwigi

Czas Seminarium Odnowy Wiary był dla mnie wspaniałym darem Pana Boga. Pragnienie spotkań uwielbieniowych, które było we mnie od dawna, zostało zrealizowane i to w mojej parafii, moim kościele. Gesty uwielbienia - podnoszenie rąk, wyznawanie w ten sposób swojej czci dla Boga w otoczeniu znajomych parafian dawało poczucie więzi i radość. Codzienne spotykanie się ze Słowem Bożym, fakt, że to się udawało zrealizować łącząc życie rodzinne i zawodowe, odczytuje jako łaskę od Pana Boga i wskazówkę, że tak można i trzeba dalej kontynuować. Pan Bóg obdarza mnie szczodrze każdego dnia i tylko ode mnie zależy czy to zobaczę. Chwała Panu.

2.      Świadectwo Ani

Na ostatnim spotkaniu w czasie modlitwy o wylanie Ducha Świętego przeżyłam spoczynek w Duchu Świętym. Była to dla mnie ogromna łaska. Podeszłam do modlitwy z obawami i niepewnością. Poprosiłam wystawienników, aby modlili się o dar rady dla mnie. A później poczułam ogromny spokój. Duch Święty zabrał wszystkie troski. Byłam Bardzo szczęśliwa. On napełnił moje serce pokojem i radością. Pozwolił mi doświadczyć swojej wielkiej miłości. Dziękuję i uwielbiam Pana za to co mi dał, bo Jego pokój daje mi siłę do życia i działania.

 

3.      Świadectwo Bożeny

Moje świadectwo to świadectwo możliwości zmiany podejmowania trafnych decyzji, zgodnych z Przykazaniami Bożymi. Poprzez spotkania i rozmowy zdałam sobie sprawę, że nie jestem sama. Mimo popełnionych grzechów Bóg mnie kocha. Zawsze mogę na Bogu polegać: nigdy mnie nie zawiedzie, w najgorszych chwilach jest przy mnie, zawsze daje mi szansę na zmianę. Same spotkania pozwoliły mi przewartościować życie i zobaczyć to, czego wcześniej nie zauważałam.

 

4.      Świadectwo Jadwigi

Podczas modlitwy o uwolnienie otrzymałam dar spoczynku w Duchu Świętym. Prosiłam Ducha Świętego by uwolnił mnie od lęków międzypokoleniowych, które bezpodstawnie tkwiły we mnie. Prosiłam gorąco o uwolnienie z przekleństw od przodków oraz od nieprzebaczenia międzypokoleniowego aż do korzeni. Po spoczynku otrzymałam dar radości, a następnie samoistny płacz. Teraz czuję Bożą obecność, Jego łaskę i miłość. Myślę, że opuściło mnie zło, którego chciałam się pozbyć, bo nie ma we mnie silnych lęków, które mną rządziły. Chwała Panu.                     

 

5.      Świadectwo Moniki

To nie jest moja pierwsza Odnowa w Duchu Świętym. Ale każdą przeżywam inaczej i doznaję innej „odnowy” (odbudowy w wierze). Na pierwszym spotkaniu nie byłam, nie zdążyłam z pracy, choć teraz myślę, że chyba nie byłam gotowa. Na drugie pojechałam, ale musiałam stoczyć walkę:

- po co tam pojedziesz?

- zmarzniesz, pewnie ze 3 godziny to będzie trwało,

- co można zrobić w domu za ten czas? No co? Włączyć telewizor i oglądać seriale!!!

Nie ugięłam się szczęśliwie jestem po raz kolejny w kościele... Kościół Św. Floriana jest „moim od dziecka” chodź teraz mieszkam w Rynku i uczęszczam do katedry to zawsze wchodząc do Floriana witam się z Ojcem i czuję się jak w domu - to wspaniałe uczucie. I nagle pierwszą osobą, którą ujrzałam był MÓJ SĄSIAD, tak mój sąsiad, z którym nie rozmawiam z dobre 10 lat może więcej. Ja „katoliczka”, która tak się przyzwyczaiła do grzechu, że nawet nigdy się z tego nie wyspowiadałam. I w tym właśnie momencie Pan Jezus pokazał mi co trzeba zrobić. Uświadomiłam sobie, że tak nie może być. Nagle poczułam pragnienie, by GO PRZEPROSIĆ. Tak bardzo chciałam. Spotkania w kościele wywarły na mnie ogromne wrażenie, spotkałam Pana, znów mnie poprowadził. Teraz już tylko czekałam na moment, żeby się pogodzić, żeby wyrzucić z siebie ten ciężar, by w końcu poczuć lekkość. Dużo mówiliśmy o grzechu, o przygotowaniu do spowiedzi, rachunku sumienia, o miłości...Na trzy pierwsze spotkania jechałam z oporem, ale jestem świadoma, że „ten” nie chce bym była blisko Pana Jezusa, ale ja walczę, walczę mocno i znowu byłam na odnowie w kościele - to był dzień spowiedzi, do której się nie przygotowałam dlatego, że myślałam, że będzie za tydzień. Ale uświadomiłam sobie jaki jest mój „kamień”, ten kamień, który zostawiłam pod krzyżem Jezusa. Wracając do ławki z tyłu spotkałam sąsiada, stał w kolejce do spowiedzi. Bałam się, ale wiedziałam, że to jest ten moment. Podeszłam i przeprosiłam, takie proste: "Przepraszam" takie proste, a zarazem takie trudne...Wybaczył, to był jeden z wspaniałych wieczorów w moim życiu, otwarłam swoje serce, poczułam ogromną ulgę, radość. Tak, teraz mogłam iść do spowiedzi, ale nagle zapragnęłam więcej. Umówiłam się na spowiedź generalną. Chciałam wyrzucić to wszystko, co ciążyło od dawna. Myślę, że ta odnowa była mi bardzo potrzebna, bo naprawdę Duch Święty ODNOWIŁ MNIE - potrzebowałam tego bardzo. Polecam każdemu. Może w Twoim życiu jest taki czas. Spróbuj polecam.

 

6.      Świadectwo Marii

Zawsze byłam świadoma obecności Pana Boga w moim życiu, ale uczestnicząc w tym seminarium, od nowa odkryłam, że jestem kochana przez Niego, skoro wie wszystko o mnie, a daje mi tyle siły, wiary, nadziei, a przede wszystkim miłości, że otacza mnie tyloma dobrymi ludźmi, że na mojej drodze nadal stawia tak wspaniałe osoby i zrozumiałam, że nie może to być wszystko przypadkiem, czy zbiegiem okoliczności. To jest działanie Pana Boga. Zrozumiałam, że chodzenie do kościoła i modlenie się to nie wszystko, to bardzo mało. Na każdym spotkaniu odkrywałam coś dla siebie, porównywałam z moją wiarą, zaufaniem do Pana Boga, z moim życiem, relacjami rodzinnymi i widzę, że dużo muszę poprawić. Jestem „pełnoletnią” emerytką, do spowiedzi chodzę często, ale przeżyłam szok, kiedy przeczytałam rachunek sumienia, który dostałam na spotkaniu (pokserowałam i rozdałam znajomym, rodzinie bliższej i dalej mieszkającej). Zdałam sobie sprawę jak z wielu słabości czy przywiązania nie spowiadałam się uważając, że to nie grzech. Albo pokazowe uwolnienie się od grzechu lub przywiązania, związane ręce, a w rękach kamień, te grzechy wypisane i zrobiony z nich szpaler wzdłuż kościoła. Ciarki po mnie chodziły. Prosząc o modlitwę nade mną o uwolnienie mnie od zranień, które doznałam w młodości (od teściowej) a które nadal w środku we mnie były, spociłam się jak mysz i myślałam, że zemdleję, modliłam się aby wytrwać do końca. Było to ciepło inne, ogarniało mnie od nóg do głowy. Teraz mogę napisać, że Jezus uwolnił mnie od tego. Teraz czuję się spokojniejsza, a jak mnie ogarnia jakiś niepokój, biorę Pismo Święte i czytam. Kiedy go odkładam, wszystko staje się proste, a ja silniejsza. Przez te spotkania każdy dzień czytam urywek Pisma Świętego i myślę, że tak będzie do końca mojego ziemskiego życia.

Niech Pan Bóg Was kochani błogosławi i daje wam siły do dalszej pracy.

Wdzięczna uczestniczka seminarium.

 

7.      Świadectwo Ireny

To był wspaniały czas, te dziewięć tygodni  wyryje się na zawsze w mojej pamięci , a i myślę, że pozostawi swój ślad w moim życiu. Przebywanie z takimi ludźmi , którzy myślą podobnie jak ja i poszukują jak ja, było niepowtarzalne. Odczuwanie obecności Pana w tej wspólnocie, panująca atmosfera, dawało mi tyle otuchy i odpoczynku, ze momentami myślałam, że siedzę u „Boga na kolanach”. Ten czas tak szybko upływał, te 3 godziny uciekały nie wiadomo kiedy. I to wszystko co działo się w moim życiu potem „od środy do środy”. Kiedy na pierwszym spotkaniu na karteczkach mieliśmy napisać, po co tu przyszliśmy, jakie mamy oczekiwania, o co chcemy prosić . Ja napisałam: Proszę niech rozpali się we mnie mocno ogniem nadzieja, wiara i miłość Boża. W ciągu tych 9 tygodni Pan kazał mi się zmierzyć z moją wiarą, nadzieją i miłością. Postawił mi w tym czasie na drodze osoby, trzy osoby, które oczekiwały ode mnie tego właśnie: wiary, nadziei i miłości. Te spotkania tydzień po tygodniu pomagały mi sprostać temu zadaniu. Wierzę, że w moim życiu nic nie dzieje się przypadkiem, że te spotkania po tylu latach z koleżanką z ławki szkolnej, obecnie bardzo chorej i cierpiącej z powodu raka, która szukała tak bardzo nadziei - tak bardzo modliłam się o to by ją odzyskała, by znowu uwierzyła, że warto żyć, że warto ofiarować swój ból, cierpienie Panu, że to nie jest bez znaczenia. W zeszłym tygodniu otrzymuję SMS - „warto żyć! Dzieją się cuda. "Pan jest wielki”. Spotkałam człowieka, który „boczył” się na Pana od kilkudziesięciu lat po stracie dziecka. Tak bardzo prosiłam Pana by dał szansę, łaskę wiary. Dał tuż na zakręcie drogi życia, kiedy okazało się, że ów człowiek jest śmiertelnie chory, zwrócił się znów do Boga, przystąpił do spowiedzi i komunii po tylu latach. Pan jest wielki i przez te tygodnie doświadczyłam tego na sobie tak często. Pan Bóg postawił mi też na drodze wyzwanie do miłości - chłopaka niepełnosprawnego, który mówi bardzo szybko ale w swoim języku, tylko jemu znanym. Rozumie wszystko, ale nie może się komunikować, bo zna raptem kilka słów. Zostałam „ciocią”- to mi powiedział. Szuka kontaktu i ciepła, dzwoni do mnie i rozmawiam z nim choć tak mało rozumie. Ale widzę ile daje mu to radości, widzę w tym sens. Miłość jest trudna – nie rozumie go tak często, ale udaje się jakoś tak umówić na pizzę. W tym spotkaniu też odnajduję palec mojego Boga. Nie trafiłam tu na te spotkania przypadkiem. Wiem o tym. Boję się tylko, czy sprostam oczekiwaniom Pana względem mnie. Kiedy już nie będzie spotkań, czy będę umiała żyć jego słowem. Tak dobitnie mi powiedział, że mam czytać jego słowo i nim żyć. Wiem, że nie jestem w tym sama. Duch Święty mi pomoże jest przecież tuż na wyciągniecie ręki. Tak więc to seminarium rozpaliło we mnie wiarę, nadzieję i miłość, a ja chcę ją nieść dalej do ludzi, do tych których Pan postawił mi na drodze. Bardzo Wam wszystkim prowadzącym dziękuję za to co nam uczyniliście. Niech Pan Wam wszystkim błogosławi. Do zobaczenia w niebie.    

 

8.      Świadectwo Urszuli

Jak mogłam i mogę pomagam moim dzieciom, wnukom, krewnym i znajomym. A słowa, które przeczytałam po modlitwie wstawienniczej utwierdziły mnie w tym jeszcze bardziej. „Pochwyciłem Cię, aby uczynić Cię narzędziem mojego pokoju, mojego miłosierdzia, mojej miłości.” Jezu ufam Tobie!  Prowadź mnie, nas  abym pomagała ludziom pokonać zło - dobrem, zagubionym wskazać drogę do Boga za pośrednictwem Jego syna Jezusa Chrystusa, który jest Drogą Prawdą i Życiem. Duchu Święty obdarz nas swymi darami, abyśmy żyli według przykazań i woli Bożej. Matko Boża oręduj za nami, abyśmy w chwili trudnej umieli pokornie przyjąć porażkę, ale potem umocnieni z podniesionym czołem trwali nadal w głębokiej wierze nadziei i miłości w Jezusie Chrystusie. Amen.

 

9.  Świadectwo Doroty

BÓG JEST MIŁOŚCIĄ!

JEZUS, MÓJ PAN dotknął mojego serca, napełnił je w obfitości SWOJĄ MIŁOŚCIĄ i CHCE, bym niosła jego MIŁOŚĆ do tych, do których mnie posyła. CHWAŁA PANU ! Chwała bądź BOŻEMU SERCU JEMU CZEŚĆ I CHWAŁA NA WIEKI AMEN. JEZU UFAM TOBIE!

 

10. Świadectwo Rozalii

Szczęść Boże. Dziękuję Bogu, że jesteście, że pojawiliście  się w moim życiu, czyniąc go lepszym. Bardzo dużo dały mi te spotkania w pogłębieniu wiary o Bożym Miłosierdziu i wiary w to, że nie jestem sama ze swoimi problemami, że Bóg przysłał mi braci i siostry, abym przed nimi mogła otworzyć swoje serce i aby sprawy, które wydawały mi się beznadziejne zostały rozwiązane. W tych spotkaniach miałam i czułam wsparcie modlitewne i duchowe, na każdym kroku odczuwałam pomoc i moc modlitwy osób prowadzących seminarium. Wspaniałe i radosne były zadania do rozważania w domu, znowu poczułam się młodo i bezstresowo, że mam zadanie z religii, to był cudowny czas. Człowiek zagoniony za gromadzeniem dóbr materialnych, nie przywiązywał uwagi do czytania Pisma Świętego poza codzienna modlitwą i właśnie to seminarium pokazało mi gdzie mam szukać wskazówek na moje życie i na drogę do Zbawienia, że to moje uczynki pójdą za mną. Moje oczekiwania po seminarium są wielkie, że to co zdobyliśmy dzięki osobom prowadzącym nie pójdzie na marne, że utworzy się grupa, która będzie kontynuować pogłębianie wiary w naszej parafii, a Bóg da mi łaskę uczestnictwa w tej grupie, abym mogła przekazywać świadectwo, że Bóg jest miłością i z Nim nie lękam się niczego. Dziękuję całej grupie prowadzącej za to, że byliście z nami, za nadzieje jaka nam dawaliście, za miłość i wiarę, i że dzisiaj czuję się silniejsza, bo wiem, że Pan jest ze mną. I życzę wam, aby przez wasze modlitwy wstawiennicze jak najwięcej ludzi poznało miłość naszego Pana i  aby płomień miłości i wiary, który  wlewacie w ludzkie serca, nigdy nie zgasnął. Niech Bóg wam błogosławi. Chwała Panu.

Dziękuje grupie na modlitwie o uwolnienie mnie od leków i myśli, czułam się dzieckiem niekochanym. Tyle lat ciążyło mi to na duszy i właśnie dzięki modlitwie wstawienniczej przez grupę i kapłanów zostałam uzdrowiona przez Ducha Świętego. Poczułam się lekko i radośnie, objawiające się uzdrowienie śmiechem radości, bo wiem że Bóg mnie zawsze kochał i kocha bezwarunkową miłością. Chwała Panu.

Dzięki Ci Jezu za siłę i moc,

którą mi dajesz i w dzień i w noc.

Za ptaki śpiewające i za słońce

rano mnie budzące.

Dziękuję Ci Jezu za zdrój żywej wody

i za te spotkania z grupą w środy.

Za Ducha Świętego stępującego na nas z Nieba

i za wszystkie dary, których nam potrzeba.

Dzięki Matko Boża za Twojego Syna,

bo tyś nam Nadzieją radości Jedyna.

Chwała Panu Jezu ufam Tobie.